Podłączenie do sufitu to moment, przed którym większość ma respekt. Słusznie, bo płynie tu 230 woltów. Ale to jednocześnie najlepiej ustandaryzowany krok ze wszystkich: trzy żyły wychodzą z sufitu, trzy żyły idą do lampy, a kolory mówią ci, co gdzie należy. Jeśli po przeczytaniu nie masz pewności, zleć to elektrykowi – kosztuje to 40 do 80 euro i są to dobrze wydane pieniądze. To, co tu jest napisane, nie zastępuje wykształcenia, tylko wyjaśnia, co się dzieje.
Najpierw: wyłącz prąd i sprawdź
W rozdzielnicy wyłącz obwód pomieszczenia (wyłącznik nadprądowy w dół), dodatkowo wyłącznik różnicowoprądowy, jeśli nie masz pewności co do obwodu. Następnie przy wypuście w suficie dwubiegunowym wskaźnikiem napięcia (nie śrubokrętem-próbnikiem, są zawodne) sprawdź, że między żadną parą żył nie ma napięcia. Dopiero wtedy pracuj dalej. Kartka na rozdzielnicy zapobiegnie temu, że ktoś w międzyczasie „na chwilę” z powrotem włączy światło.
Żyły wychodzące z sufitu
Według obowiązującego oznaczenia: brązowy lub czarny = L (przewód fazowy, „faza”), niebieski = N (przewód neutralny), zielono-żółty = PE (przewód ochronny). W starych budynkach jako L mogą występować też szary lub czerwony, a jako N czarny – w takich przypadkach nie pracuj dalej bez miernika. Jeśli z sufitu wychodzi pięć żył, lampa jest podłączona przez dwa włączniki lub łącznik świecznikowy: wtedy są dwie łączone żyły L i ty decydujesz, czy obie idą do jednej lampy (wtedy działają oba włączniki), czy tylko jedna.
Rozeta sufitowa
Dobra rozeta sufitowa składa się z trzech części: płyty sufitowej (przykręcanej do sufitu lub zawieszanej na istniejącym uchwycie), złączki (kostki zaciskowej lub złączki wciskanej, co najmniej 3-biegunowej) i osłony, która wszystko maskuje. Do tego odciążka, przez którą przechodzi kabel w oplocie: przejmuje ciężar lampy, żeby nie ciągnął za zaciski. Bez dokręconej odciążki kabel może się z czasem, przez miesiące, poluzować – to najczęstsza przyczyna luźnych styków w lampach budowanych samodzielnie.
Podłączanie przewodów
Zamontuj płytkę sufitową. Przełóż kabel w oplocie lampy przez osłonę, a potem przez odciążkę, zostawiając ok. 15 cm wystającego końca. Zdejmij 8 cm płaszcza i odizoluj każdą żyłę na 8 mm (przy złączkach wtykowych 10 do 11 mm – wartość jest podana na złączce). Potem połącz: L z sufitu z L lampy, N z N, PE z PE. Kabel w oplocie 2-żyłowy (2x0,75) nie ma przewodu PE od strony lampy; przewód ochronny z sufitu wkładasz wtedy do wolnego zacisku i pozostaje on zaizolowany – nigdy go po prostu nie obcinaj ani nie zostawiaj luzem. Przy metalowych rozetach i metalowych oprawkach potrzebujesz kabla 3-żyłowego i podłączasz PE na wskroś.
Dokręć odciążkę i krótko pociągnij za kabel: nie może się ruszyć. Nasuń osłonę do góry i zablokuj.
Włączanie
Wkręć żarówkę, włącz bezpiecznik, naciśnij włącznik światła. Jeśli świeci, wszystko w porządku. Jeśli wybija bezpiecznik lub wyłącznik różnicowoprądowy, zwykle jakiś drucik wystaje z boku zacisku (zwarcie) albo N i PE są zamienione – wyłącz prąd, rozkręć, sprawdź.
Co elektryk robi inaczej
Niewiele więcej, ale dokładniej: sprawdza wytrzymałość na wyrywanie każdego zacisku, pilnuje, by żaden pojedynczy drucik przewodu wielodrutowego nie wystawał obok zacisku (kable w oplocie są wielodrutowe – tulejki kablowe to czyste rozwiązanie, zaciskarka do tulejek kosztuje 15 euro), a po montażu mierzy ciągłość przewodu ochronnego. Warto to robić przy lampach z dużą ilością metalu i przy starej instalacji elektrycznej.
Jeśli wolisz podłączyć tylko kabel sufitowy: każdy projekt w konfiguratorze można zamówić „gotowy zmontowany” – wtedy lampa przychodzi okablowana i sprawdzona, a przy suficie zostaje dokładnie ten krok z sekcji „Okablowanie”.